Wczoraj zdarzyła mi się sytuacja, której do tej pory w moim długim już życiu, nie miałem okazji doświadczyć.
Otóż, podczas aktualizacji firmware'u w routerze D-Link DIR-869 coś poszło nie tak, a co w ostatecznym rozrachunku zaowocowało tym, że nie chciał się ponownie uruchomić.
Mrugał do mnie powoli pomarańczowym światełkiem, a ja mrugałem do niego zdziwionymi oczyma. Patrzyłem tak na niego z 15 minut zanim neurony w moim mózgu wykoncypowały, że jednak coś poszło nie tak...
Oczywiście mógłbym Wam tutaj opisać wszelkie myśli jakie mi w tym czasie przez głowę przeleciały, ale myślę, że macie ważniejsze rzeczy niż zapoznawanie się z różnymi metodami na popełnienie samobójstwa :/