Reklama dynamiczna

czwartek, 2 sierpnia 2018

Olight M1T Raider - rzut okiem na nowość

Olight M1T Raider na tle Leathermana Wave
Olight M1T Raider na tle Leathermana Wave
Firma Olight zaprezentowała niedawno dwa modele latarek, bardzo podobnych do siebie z wyglądu, ale różniących się kilkoma istotnymi szczegółami, jak np. rodzaj zasilania, zastosowana dioda, no i oczywiście moc. Łączy je za to grip (rączka) w nowym stylu oraz wyłącznik umiejscowiony z tyłu obudowy.

Olight M1T Raider - zdjęcie producenta
Olight M1T Raider - zdjęcie producenta
Olight i3T EOS - zdjęcie producenta
Olight i3T EOS - zdjęcie producenta
Podstawowe różnice pomiędzy Olight M1T Raider i Olight i3T EOS
Olight M1T Raider Olight i3T EOS
Zasilanie 1 x CR123A/RCR123A 1 x AAA(R3)
Dioda Luminus SST40 CW Philips LUXEON TX
Tryby świecenia
  • 500 lumenów (~300 lumenów) - 2 godziny
  • 5 lumenów - 100 godzin
  • 180 lumenów - 21 minut
  • 5 lumenów - 16 godzin
Ponadto obydwie latarki posiadają tylko dwa tryby świecenia - bez ukrytych trybów turbo, czy SOS.
Jak więc widać mamy tutaj do czynienia z jedną koncepcją, zrealizowaną w dwóch wariantach.

A jaka to koncepcja?

Wyjaśni to odpowiedź, którą uzyskałem od producenta na moją sugestię, że zaledwie dwa tryby i do tego tak ustawione, to może nie być dobry pomysł. Jak bowiem widać w powyższej tabelce obydwie latarki tryb niski mają zaprogramowany na 5 lumenów zaś maksymalny to 180 lumenów w i3T EOS i 500 lumenów w M1T Raider.
Odpowiedź brzmiała, że niniejsze modele zostały stworzone w sposób, który ma umożliwić użytkownikowi ich maksymalnie prostą obsługę.
Ok. Takie wytłumaczenie mogę kupić, bo przecież nie każdy potrzebuje tyle bajerów w latarkach co flashoholicy.

No dobrze.
Ale ze wstępu zaczęło mi się robić podsumowanie. Wróćmy więc do prawidłowej kolejności :)

Dzisiaj przyjrzymy się jednej z dwóch w/w latarek, którą będzie M1T Raider.

Budowa Olight M1T Raider

Latarka dociera do nabywcy w kartonowym opakowaniu koloru białego na którym nadrukowane jest zdjęcie oraz dane techniczne. Co ciekawe, podobnie jak miało to miejsce w Olight i1r (tutaj możecie przeczytać jej test), zdjęcie na opakowaniu odzwierciedla rzeczywiste rozmiary latarki.

W środku opakowania znajduje się latarka umieszczona w plastikowej foremce, instrukcja (także w języku polskim) oraz smycz z drucikiem ułatwiającym przewleczenie przez oczko w obudowie.
Ponadto w latarce zamontowane jest ogniwo litowe Olight OLB3-123A (CR123A), które przed pierwszym użyciem należy "odbezpieczyć" poprzez wyciągnięcie kawałka folii oddzielającej je od styków latarki. 

Zasilanie

Jeżeli chodzi o samą latarkę, to zaraz po jej otrzymaniu i wyjęciu z pudełka, byłem przekonany, że mam do czynienia z modelem, który zasilany jest ogniwem rozmiaru "dużego paluszka" (AA), bowiem jej wymiary wynoszą 91mm x 21mm. Dla porównania akumulatorek Eneloop ma wymiary 49mm x 14mm.
Okazało się jednak, że mamy do czynienia z modelem zasilanym ogniwem CR123A i muszę przyznać, że jak na taki rodzaj zasilania jest to duża latarka.

Dla porównania zamieszczam poniższe zdjęcie na którym znajdują się trzy latarki firmy Olight zasilane tym samym ogniwem, tj. CR123A.

Od lewej: Olight M1T Raider, Olight H1 Nova, Olight S1 Mini oraz ogniwo CR123A
Od lewej: Olight M1T Raider, Olight H1 Nova, Olight S1 Mini oraz ogniwo CR123A
Jak widać prezentowany M1T jest prawie dwukrotnie większy od najmniejszej S1 Mini (recenzja).

Z informacji producenta wynika, że fakt zastosowania tak dużej obudowy podyktowany został chęcią dopasowania latarki do rozmiaru dłoni oraz umieszczonym z tyłu wyłącznikiem. Dzięki temu latarkę bez problemu obsługuje się kciukiem.

"Pstryczek elektryczek" :)

Wbrew podtytułowi, pstryczek nie jest elektryczny, a mechaniczny. Został schowany pod gumką z bardzo wyraźnymi wypustkami, dzięki czemu kontakt z nim jest bardzo dobry. Przypuszczam, że nawet w rękawicach nie powinno być problemu z jego obsługą.

Olight M1T Raider z widocznym wyłącznikiem z tyłu obudowy
Olight M1T Raider z widocznym wyłącznikiem z tyłu obudowy
Włącznik działa w dwóch trybach:
  • chwilowym,
  • całkowitym.
Chwilowy tryb to naciskanie do połowy jego długości. Wtedy następuje włączenie światła, zaś puszczenie go natychmiast je gasi. Z kolei pełne wciśnięcie przełącznika powoduje jego zaskoczenie i całkowite zaświecenie światła. Kolejne całkowite wciśnięcie włącznika to wyłączenie latarki.
Zmiana trybów jasności następuje zarówno w trybie chwilowym, jak i całkowitym pod warunkiem, że przycisk naciskany jest w niewielkich odstępach czasu. 

Od przełącznika przejdźmy płynnie do trybów świecenia :)

Tryby mocy w Olight M1T Raider

Tutaj wiele pisania nie będzie ponieważ Olight M1T Raider posiada zaledwie 2 tryby mocy (wymienione w tabelce na początku tekstu, ale przypomnę je tutaj).
Tryby świecenia w latarce Olight M1T Raider
Moc Czas
ogniwo CR123Aakumulatorek RCR123A
Tryb 500 lumenów ⟿ 300 lumenów 5 min. + 120 min. 5 min. + 65 min.
5 lumenów 100 godzin 50 godzin

Warto zwrócić uwagę, że czas świecenia na ogniwie jednorazowym, a akumulatorkiem różni się o ~100% o czym warto pamiętać, czytając niżej opisane testy.

Przy pomocy układu AMS TLS 257 i multimetru Brymen 525s zmierzyłem czy latarka ma stabilizację napięcia, a tym samym czy jej jasność utrzymuje się na jednakowym poziomie aż do momentu całkowitego rozładowania baterii.

Badanie przeprowadzono nie na dostarczanym ogniwie, ale akumulatorku Olight ORB-163P06.
Dla rzetelności muszę napisać, że rozpoczęcie pomiaru miało miejsce dopiero po kilku minutach ustawiania całej aparatury. Badania przeprowadzono dwukrotnie: za pierwszym razem bez chłodzenia, za drugim razem latarkę umieszczono w szklance wody.

Wyżej opisany układ pomiarowy jest bardzo czuły, w związku z tym obydwa badania przeprowadzono umieszczając całą aparaturę w pudełku, które dodatkowo zamknięto w szafce.

Wyniki pomiarów przedstawiają poniższe wykresy.

Latarka Olight M1T Raider - wykres jasności w czasie
Latarka Olight M1T Raider bez chłodzenia - wykres jasności w czasie

Latarka Olight M1T Raider w wodzie - wykres jasności w czasie
Latarka Olight M1T Raider z chłodzeniem w wodzie - wykres jasności w czasie

Na obydwu wykresach widać, że po kilku minutach początkowego trybu 500 lumenów następuje spadek jasności do 300 lumenów. Latarka bez chłodzenia utrzymywała taką jasność aż do rozładowania się akumulatorka, zaś w przypadku chłodzenia wodnego jej jasność zwiększała się delikatnie z czasem. Wyłączenie latarki nastąpiło przy napięciu akumulatorka wynoszącym 3,12V.
Wygląda więc na to, że przejście z 500 do 300 lumenów nie jest zależne od temperatury, ale jest zależne od czasu.

Mruganie / miganie diody

Wyżej przedstawiony układ pomiarowy umożliwia także zmierzenie występowania efektu mrugania diod z którym można się spotkać w niektórych latarkach. W przypadku Olight M1T Raider nic takiego nie udało się zaobserwować. Może to być także niedoskonałość użytego multimetru. Badania w przyszłości będą się opierać na analizie oscyloskopem co powinno dawać znacznie lepszy przegląd sytuacji.

Klips

Powracając jeszcze do budowy fizycznej.
Producent zastosował w M1T obustronny klips, który można obracać wokół osi latarki. Jest on dosyć sprężysty, a zarazem na tyle sztywny, aby gwarantować pewność mocowania. Oczywiście można go także zdemontować. 

Klips w Olight M1T Raider
Klips w Olight M1T Raider
Kończąc opisywanie budowy Olighta należałoby wspomnieć z jakiego materiału został wykonany i w jakim typie anodowany, ale nie udało mi się znaleźć tego typu informacji. Zwyczajowo Olight stosował aluminium lotnicze z anodowaniem typu III, ale albo tutaj zrezygnował z tego połączenia, albo się po prostu nie pochwalił.

Niezależnie od rodzaju użytego materiału i anodyzacji producent zachował wysoki standard budowy dzięki czemu uzyskano wodoodporność na poziomie IPX 8 oraz odporność na upadki z wysokości do 1,5m. 

Światło

Dioda zastosowana w Olight M1T Raider

Już w modelu S1 Mini Olight zapoczątkował eksperymenty z diodami pochodzącymi od firm innych niż Cree (być może taka sytuacja miała miejsce też w innych modelach Olighta, których nie testowałem).
W każdym razie, w przypadku S1 była to dioda Philips Luxeon TX, zaś dzisiaj mamy do czynienia z diodą Luminus SST40 CW. Przyrostek cw oznacza, że jest to skrót z j. ang. słów cool / cold white co w tłumaczeniu oznacza, że mamy do czynienia z chłodną / zimną bielą.
Taki rodzaj światła jest typowy dla firmy Olight, tak więc tutaj nie powinno być zaskoczenia.

Czasami firma wypuści produkt wyposażony w neutralne światło, ale chyba nie zdarzyło się, aby użyli diody o ciepłym zabarwieniu.
To wynika z dwóch powodów. Po pierwsze diody o chłodniejszym zabarwieniu sprawiają wrażenie jaśniejszych, zaś drugim powodem jest to, że często nie jest to tylko złudzenie, ale tak jest w rzeczywistości :)

Dlaczego jednak Olight postanowił zrezygnować ze sprawdzonego dostawcy jakim Cree? Jeżeli zechce się Wam przeczytać test diody dostępny tutaj to się dowiecie ;) Jeżeli jednak nie chce się Wam czytać, to w skrócie Was poinformuję, że Luminus bije konkurencję wydajnością na danym amperażu. Innymi słowy, po prostu świeci jaśniej.

Temperatura barwowa i współczynnik CRI

Latarka kierowana jest do odbiorcy, który prawdopodobnie nie będzie zwracał zbytniej uwagi na temperaturę barwową, bądź współczynnik CRI, ale są osoby, które tego typu rzeczy lubią wiedzieć. 
Niestety poza ogólną informacją, że dioda jest w chłodnej wersji kolorystycznej, nie odnajdziemy bliższych informacji na ten temat. 

Poniżej zdjęcie karty kolorów oświetlonej testowaną latarką z temperaturą barwową ustawioną w aparacie manualnie na 5000K. 

Karta kolorów oświetlona latarką Olight M1T Raider
Karta kolorów oświetlona latarką Olight M1T Raider

Optyka

Olight M1T Raider wyposażony został w optykę TIR dzięki czemu generowana wiązka światła jest dość szeroka i bez wyraźnych krawędzi. 
Optyka w latarce Olight M1T Raider
Optyka w latarce Olight M1T Raider

Optyka w latarce Olight M1T Raider
Optyka w latarce Olight M1T Raider
Jak widać na poniższym zdjęciu wiązka światła ma bardzo ładny rozkład bez wyraźnego punktu centralnego, za to z łagodnymi przejściami przy krawędziach.
Tutaj firma trafia w mój gust.
Wiązka światła latarki Olight M1T Raider na ścianie
Wiązka światła latarki Olight M1T Raider na ścianie

Podsumowanie

Na wstępie odniosłem się do tego, że M1T ma tylko dwa tryby świecenia i po odpowiedzi otrzymanej od producenta uznałem, że mogę zrozumieć brak trybu średniego pomiędzy 5, a 500 (300 lumenów). Jednak po kilku dniach muszę przyznać, że brakuje czegoś pomiędzy.
Owszem, na co dzień wystarcza mi 5 lumenów, ale kilka razy chciałem mieć nieco mocniejsze światło i wtedy "laser" o mocy 500 lumenów był dla mnie za mocny.
Wydaje mi się, że taka minimalizacja trybów nie jest dobrym rozwiązaniem, ale chętnie będę obserwował jak podejdą do tego konsumenci.

Olight M1T Raider
Olight M1T Raider
W zakresie wykonania nie można się do niczego przyczepić. Olight już od dłuższego czasu przyzwyczaił nad do tego, że jego produkty spełniają normę wodoodporności IPX 8 oraz są odporne na upadki z wysokości do 1,5m. Coś co było kiedyś wyróżnikiem dzisiaj traktujemy jako normę.

W tekście wspomniałem także, że zaskoczeniem był dla mnie rodzaj użytego ogniwa. Już teraz można spotkać w Internecie komentarze, że w tak dużym korpusie można było zmieścić coś co mieści więcej prądu. Tutaj także ciekawi mnie jak to przyjmą potencjalni kupujący.

Ostatnią rzeczą o której chciałbym wspomnieć to zastosowana dioda. Jest ona wyraźnie chłodna, ale też posiadająca potężnego powera. Pięćset lumenów to wartość, która budzi szacunek. Szacunek na tyle duży, że gdy pod moim blokiem przydarzyła się bójka, to odpalenie M1T na najwyższym trybie z informacją, że wezwę policję, uspokoiło sytuację (dla ciekawskich - nie mieszkam w jakieś menelni, tylko jakieś menele nawiedziły moje rejony).
Owszem, nie są to tysiące lumenów, które mogłyby jeszcze skuteczniej spacyfikować bijących się, ale na szczęście do oświetlenia podwórka z mieszkania na III piętrze pięćset lumenów wystarcza.
Po fakcie pomyślałem, że opisana bójka była fajną sytuacją do przetestowania trybu stroboskopowego. Ciekawe jak by to wpłynęło na sytuację. Niestety M1T nie został w niego wyposażony.

Tutaj ponownie pasuje odnieść się do trybów mocy. Mocniejszym można oświetlać teren pod blokiem, z kolei słabszym jedynie w pomieszczenia. Zdecydowanie brakuje czegoś po środku. Czegoś czym można by było poświecić pod nogami i ewentualnie trochę dalej.

Jaki jest Olight M1T Raider? Jest to latarka bardzo ciekawa. Widać, że firma stara się znaleźć niszę w której mogłaby pozyskać nowe grono klientów. Czy się to uda?
Odpowiedź uzyskamy analizując kolejne modele producenta - czy będą podążać śladami dzisiaj testowanej latarki, czy też będą jej przeciwieństwem.




Linki do wymienionego w tekście sprzętu
Olight M1T Raider link do Militaria.pl
Olight S1 Mini link do Militaria.pl
Olight i1r link do Militaria.pl

2 komentarze:

  1. Świetna recencja jak zwykle, super się czytało! :)
    Nawet ciekawa ta latarka, niemniej wolę moją S2R Baton - cena niewiele wyższa, a na pełnym aku 18650, z paroma trybami do wyboru. Fajne jest to, że Olight nie trzyma się kurczowo tylko i wyłącznie Cree, ale próbuje też z diodami innych producentów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Danny :)

      Widać, że Olight eksperymentuje i to mocno: nowe diody, nowe gripy, mniejsza ilość trybów. Pozostaje obserwować jak klienci będą reagować na tego typu zmiany...

      Pozdrawiam
      Daniel

      Usuń

Bardzo proszę o zachowanie netykiety.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...